Tym razem o kolejnym zespole, który wyewoluował muzycznie, by osiągnąć ciekawe i jedyne w swoim rodzaju brzmienie. Jak to często bywa, zespół ten zaczynał od doom i death metalu. Z czasem przeszedł w stronę metalu progresywnego, a obecnie określany jest jako middle eastern folk metal. Mowa o Orphaned Land, izraelskiej kapeli, która właśnie wydała czwarty w dorobku studyjny album. Na “The Never Ending Way of ORwarriOR” fani zespołu musieli czekać aż sześć lat! Jednak było warto. Nowy krążek jest najbardziej wszechstronną płytą w ich dorobku. To genialne połączenie muzyki progresywnej, charakterystycznych brzmień orientu, death metalowych korzeni i świetnie uzupełniających się wokali – męskiego (Kobi Farhi) i żeńskiego (Shlomit Levi). Jeśli jeszcze dodamy do tego producenta – Stevena Wilsona z Porcupine Tree, któremu mówiąc na marginesie, znacznie lepiej wychodzi produkowanie płyt niż ich tworzenie – otrzymamy zaskakującą, świetnie nagraną, pełną smaczków płytę.
Można by powiedzieć, że muzycy zespołu są orędownikami pokoju. Żyjąc w kraju pełnym konfliktów walczą o pokój między ludźmi. Walczą orężem muzyki, jednocześnie szokując wyrazem artystycznym. Temu właśnie ma służyć okładka nowej płyty, na której znajdują się znaki arabskie i hebrajskie. Razem tworzą znak pokoju, choć w realnym świecie żydzi i muzułmanie nie pałają do siebie miłością. Temu samemu celowi służy sesja zdjęciowa do nowej płyty. Symbolizuje trzy monoteistyczne religie, które zwalczają się od wieków… w imię tego samego Boga i które czynią z ziemi świętej ziemię osieroconą.
No related posts.
Tags: Folk Metal, Orphaned Land, Progressive Metal